• Wpisów:813
  • Średnio co: 2 dni
  • Ostatni wpis:27 dni temu
  • Licznik odwiedzin:132 911 / 2007 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
Pisałam Wam wcześniej, że wzięłam na próbę krem BB Alterra.


Jaka jest moja opinia?

- krem kryje moje niedoskonałości tak samo jak podkład
- dosyć długo utrzymuje się na skórze
- niestety nie matuje twarzy a ja mam z tym duuuuży problem więc mam mały zestaw ratunkowy


- krem, chusteczki matujące i puder Artdeco jako skuteczny środek, żeby cera się nie świeciła

I działa!

Oczywiście nową paletkę cieni też musiałam przygarnąć. Dopiero druga w kolekcji. Bo raczej posiadam dużą ilość pojedynczych cieni.

- paletka Claire's ( bo mi sie podobała )



Mój facet zaczął żartować, że chyba będziemy musieli pomyśleć o zmianie mebli bo nie długo nie będę miała gdzie tego trzymać. Ja mu na to : "kochanie nie martw się, zawsze możesz mi oddać swoje półki. Po co ci tyle miejsca? " Nie ucieszył się.
  • awatar Catherinessdiary: Witam, mam do Ciebie prośbę, chodzi mi oto, czy mogłabyś wejść na mój blog i polubić mój fan page (facebook )? Naprawdę bardzo, bardzo mi na tym zależy.... Z góry dziękuję bardzo ;* Pozdrawiam Link do polubienia na facebook : www.facebook.com/Catherinesdiary A to link do mojego bloga : catherinessdiary.blogspot.com
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Parę słów o moim odchudzaniu.

To chyba będzie długi tekst

Przeglądając internet, blogi,zdjęcia chudych dziewczyn zamarzyłam, żeby wreszcie mieć płaski brzuch. Próbowałam kiedyś różnych diet, liczenia kalorii i szczerze? To nie dla mnie. Albo mi się nudziło, albo nie miała czasu, żeby przygotowywać posiłki albo po prostu chodziłam głodna. Odpuściłam sobie. Nas początku lutego jak spojrzałam w lustro byłam aż w szoku. Mój brzuch wyglądał jak spuchnięta piłka. Pomyślałam, że muszę się wreszcie zebrać i coś z tym zrobić. I zrobiłam.

Sama jestem w szoku, że proste zmiany w kuchni i ćwiczenia dają efekt.

Na diecie nie jestem. Brrrr... nie cierpię ich. Łamię większość zasad zdrowego odżywiania, ale kiedy ktoś długo się do czegoś przyzwyczaił to później trudno mu zmienić nawyki.

Co więc zrobiłam? Jak wygląda mój przykładowy dzień?

Otóż:

- wstaję o 7:30 rano, pierwsze co to kawa. Bez niej nie funkcjonuję. Pijam rozpuszczalną z mlekiem i 2 łyżki cukru.
- ledwo wejdę do pracy pije kolejną
- śniadanie 100 (w soboty 110)- stały zestaw: jajecznica ze szczypiorkiem, 2 kromki ciemnego chleba z wędliną i pomidorem. do tego albo kaloryczny crossant albo jak braknie miseczka owoców i obowiązkowo kawa. No a jak!
- ok.12 kolejna kawa, bo mój mózg jest od niej uzależniony
- prace kończę różnie czasem o 14 czasem nawet o 16 więc z reguły zanim wrócę, ogarnę się to pora obiadu przypada na 17-18. Co jem? Różnie. Czasem piersi z kurczaka, czasem ryba.
- kolacja z reguły 2 godziny przed snem. Chodzę spać 23-24. Na kolacje kanapki z wędliną i obowiązkowo z jakimś warzywem (pomidor, ogórek posypany ziołami).

Łamię wszystkie zasady.
- Nie jem śniadań ( dopiero ok. 2,5-3 godziny po tym jak wstanę).
- Nie jem 5 posiłków bo nie mam na to czasu.
- Jem kolacje późno bo taki mam tryb życia.
- Piję dużo kawy z mlekiem i cukrem.
- Czasem jem słodycze.
- Pije alkohol. Różowe wino półsłodkie, często.
- Pale do tego jak smok!!! Bywa wiem nie zdrowe i takie tam. I co z tego?

Za to:
- ćwiczę codziennie ( co prawda dopiero chyba z miesiąc ale zawsze)
- dużo chodzę, wszędzie tylko pieszo. Aż mi się akumulator w aucie rozładował. Stał chyba za długo
- ograniczyłam na maksa przetworzone jedzenie ( gotowe zupy, sosy z torebki, mrożone pizze itp.)
- jeśli już coś smażę to na oliwie z oliwek
- nie jem w ogóle: tostów, białego pieczywa, kaszy, ryżu, makaronów ( przyznaje nie umiem gotować sosów!!!)

I co? DA SIĘ SCHUDNĄĆ I ZRZUCIĆ CENTYMETRY!!!!

Nie głodzę się, nie brakuje mi energii, a centymetry lecą.
Dowód po 2 miesiącach:

było/jest

waga 65.5 / 62.2 kg ( - 3.3 kg)
talia 84 / 73 cm ( - 11 cm !!!)
poniżej tali 90 / 85 cm ( - 5 cm )
biodra 100 / 94 cm ( - 6 cm )
udo(jedno 58 / 54 cm ( - 4 cm )

Da się? Pewnie. I nie zamierzam skończyć bo nadal nie osiągnęłam tego co chcę
Ktoś mi może napisze, że to mało, że mało schudłam. Mam to gdzieś bo ja jestem zadowolona. Dawno nie miałam takiej figury.


Dobra bo was zanudzę
 

 
Wreszcie można zrzucić grube kurtki. Dziś za oknem było 21 stopni. Cieniutka bluzka,koszula i naprzód
Do lata już co raz bliżej, dobrze bo ja uwielbiam kiedy jest ciepło.

A oto kilka moich ulubionych stylizacji:






  • awatar EVIAN: lubię takie inspiracje :)
  • awatar Chodź do mnie.: oj w koncu cieplutko ;)
  • awatar InaKosmetoholiczka ♫: Moja szafa ma kolor biały, czarny i szary. Ostatnio coś znowu wzięło mnie na niebieski i miętowy. Chyba poczułam wiosnę :)A styl też mój ulubiony.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
Ćwiczymy, ćwiczymy, pozbywamy się brzuszka. Ale chyba dopadł mnie kryzys. Po dniu w pracy ciężko mi się zabrać do ćwiczeń, ale szkoda mi wypracowanych efektów tym bardziej, że jeszcze nie osiągnęłam wymarzonej figury.

Jakoś muszę się zebrać ale zmienna pogoda wcale mi w tym nie pomaga

Na szczęście motywacje chociaż troszkę pomagają





 

 

:)

A po dniu wolnym od pracy i godzinie ćwiczeń wyglądam tak:


Ale walczę dalej!



 

 
Ciepło, ciepło i będzie co raz cieplej Nareszcie. A skoro co raz więcej stopni czas zastąpić podkład czymś lżejszym czyli kremem BB.

W zeszłe lato testowałam krem firmy AOK. Ujdzie chociaż ma słabe krycie. Dziś skusiłam się na Alterre. W sumie po pierwszym użyciu nie wiele mogę powiedzieć. Krem pojawił się w dwóch odcieniach. Jasny i ciemny. Ponieważ mam ciemniejszą cerę i opaliłam się na solarium wybrałam wersję Mittel czyli ciemniejszą. Ma troche intensywny zapach ale da się znieść. Jak się sprawdził ten krem dam wam znać za jakiś czas.


Poczytałam trochę na blogach na temat kremów. Dziewczyny chwaliły krem z apteki Alantan. Kilka dni temu dotarł do mnie z Polski. Powiem Wam, że ten krem jest naprawdę super. Pokonał nawet mojego ulubieńca Loreal. Dobrze, że nie długo będę w Polsce więc zaopatrzę się w kilka kolejnych tubek

A oto mój nowy ulubieniec.



Kosztuje niewiele, w zależności od apteki. W Krzeszowicach koleżanka zapłaciła 8 zł.

Więc pa pa mój Lorealku. Na razie musimy się pożegnać. Dopóki Alantan mnie nie zawiedzie



Obiecuję, że za parę dni przedstawię wam pełną recenzję kremu BB Alterra i kremu Alantan. Tylko muszę ich trochę poużywać.
 

 
Już się nie mogę doczekać. za 2 tygodnie z hakiem będę w domu, niestety tylko na 10 dni ale będę.
Rodzinka, moje własne łóżko i polskie sklepy. Brakuje mi tu niektórych rzeczy. Kosmetyków, jedzenia, polskiej telewizji i gazet.

Zaraz po świętach przeprowadzam atak na polskie sklepy Następny wypad planuje dopiero na koniec sierpnia więc będę musiała się zaopatrzyć w kilka rzeczy.

Po treningu dupka boli. Oj jutro będzie ciężko wysiedzieć, ale wiem że warto bo już widzę efekty.

Jeszcze trochę, żeby wyglądać jak laski na fotkach. Ale nie poddaję się!!!




 

 
Oj dobrze, że ten weekend już się kończy bo był mega pracowity.

Test nowej farby wypadł pomyślnie.

Moje brązowe włoski już od kilku lat farbuje zawsze na blond. Niestety nie jest to łatwe. Albo ciężko trafić na dobrą farbę albo nie mogę znaleźć koloru. Zwłaszcza w Niemczech mam problem z odcieniami blond bo nie mają odcieni dostępnych w Polsce. Dlatego zawsze kiedy jadę do domu przywożę sobie 2-3 farby albo mama mi je wysyła.

Mój ulubiony to Garnier Color Naturals 111- Superjasny popielaty blond.

Tym razem koleżanka przez pomyłkę kupiła mi inną. Skoro już mam to wypróbuję. A co.

Garnier Nutrisse Creme 111+ o magicznej nazwie "Bardzo Bardzo Jasny Popielaty Blond Superrozjaśniający Sahara Blond" nazwa mnie po prostu rozwaliła na łopatki.



Efekt? Nie najgorszy. Staram się wybierać odcienie jasne, żebym nie musiała ich najpierw rozjaśniać rozjaśniaczem a mam odrosty ciemny brąz. Tylko jak zawsze trzymam farbę minimum godzinę na odrostach i farbuje tylko czubek.

Jak wyszło? Same zobaczcie.


Ciemniejsze pasemka ufarbowane były celowo już kilka miesięcy temu. Wtedy odrosty mniej rzucają się w oczy.

A kiedy odcień wyjdzie za żółty ratuje się szamponem joanny. Jeden z nielicznych kosmetyków z Polski. Kupiłam go w salonie fryzjerskim.




Skoro wiosna nadciąga musiałam się zaopatrzyć w wiosenne lakiery
Chociaż maluję tylko paznokcie na stopach wiosną i latem lubię kiedy są kolorowe.



- Essence kolor 132 break through
- Essence kolor 107 naughty and pink!


- Essence kolor 115 redvolution
- P2 kolor 250 warm me up

Fajne nazwy, odcienie muszę dopiero przetestować.

A na dłoniach tzn na paznokciach przetestuje nową odżywkę.

P2 ultra strong. Niby mają się utwardzić. zobaczymy.
 

 
Nie wiem czy to pogoda ale dziś miałam dzień pt: "Bez kija nie podchodź bo gryzę!!! ". Stwierdziłam po pracy, że pobuszuje trochę po sklepach może mi się humor poprawi. I co? Jeszcze bardziej się wkurzyłam, bo nic mi się nie podobało, wszędzie pełno ludzi. Och co za dzień.

Zaraz mi ktoś powie, że marudzę. Ja wcale nie marudzę, ja tylko informuję rzeczywistość, że nie spełnia moich oczekiwań

Weszłam więc do Dm, żeby się pocieszyć. Tam zawsze znajdę coś fajnego. Więc przytargałam do domu kolejne kosmetyki. Normalnie maniaczka ze mnie ale jak zobaczyłam a raczej powąchałam kokosowo-nektarynkowy żel pod prysznic firmy Balea to z nosem przy butelce szłam do kasy. Boski zapach.



kremik do rąk tez się przyplątał.

Neutrogena mit Nordic Berry.

Uwielbiam kosmetyki Neurogena.
Mam nawet mój ulubiony zestawik. Używam go już nieustannie chyba od roku i raczej nie prędko zmienię na coś innego.



Nie w tej kolejności co chciałam. Gapa ze mnie. Więc zacznę od prawej


- tonik - używam go zawsze rano
- peeling - raz w tygodniu
- żel do mycia twarzy - zawsze wieczorem, żeby zmyć resztki makijażu i tym podobne.

Co prawda każdy kosmetyk z innej serii ale takie połączenie najbardziej mi pasuje.

A na koniec zapach od którego nie mogę się uwolnić. Przypadkowo wpadła mi w rękę próbka i od razu musiałam pobiec po cały flakon

ELIE SAAB Le Parfum


A teraz Inka bierze się za trening bo dupka się sama nie zrobi

Jutro czeka mnie test nowej farby a raczej koloru. Dam znać jak poszło.
 

 

:)




Ja się dowiem jutro po 2 dniach przerwy w ćwiczeniach. Ale dziś wróciłam do treningu:

- boczki z Tiffany

- brzuszek z Mel B

- pośladki z Mel B

i jutro w pracy się nie ruszę ale wiem, że warto
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Dobrze, że chociaż na pazurkach zawitała wiosna.

Lakier Essence kolor 138 L.O.L

 

 
Co się dzieję z tą pogodą? Już było tak fajnie, cieplejsze ciuszki poszły w odstawkę a tu znowu zimno. Jak nie w nocy -1 to deszcze, grady i tym podobne. Ja chcę lato!!!! Kocham kiedy jest ciepło. Tylko koszulka, szorty i japonki. A tymczasem ziiiiimno Na szczęście nie ma mrozów. Ale najgorsza taka przejściowa pogoda. Ja nawet nie mam co na siebie włożyć.

Wiem. Typowa kobieta Chyba muszę iść na zakupy

Przydało by się lekkie odświeżenie szafy (której ze względu na nowe mieszkanie nawet nie posiadam).







A tymczasem niestety moja prowizoryczna szafa wygląda tak:



Nowa szafa jet. Tylko czeka,aż moi koledzy ją skręcą. Niestety czekam już 3 dni bo zawsze mają coś innego do zrobienia. A to śpią a to jada na zakupy. Dziś miała być zrobiona to nagle wymyślili sobie, że jada do sklepu o 20 godzinie
 

 

:)

Po 5 dniach ćwiczeń wreszcie pozbyłam się moich zakwasów. Już co raz łatwiej wytrzymać do końca ćwiczeń. W sumie przygodę ze zdrowszym odżywianiem zaczęłam już w lutym. Ćwiczyłam raczej nie regularnie, niestety lenistwo wzięło górę, ale po powrocie do ćwiczeń powiem wam, że powolutku pojawiają się pierwsze rezultaty. Waga spadła o 2kg ale najbardziej ciesze się ze zgubionych centymetrów bo na nich mi najbardziej zależy. W biodrach mam mniej o 4 cm. Mój cellulit stał się już prawie niewidoczny. Jeszcze trochę i pozbędę się go całkowicie

Ciekawe czy kiedykolwiek uda mi się dojść do takiej figury jak na zdjęciach?
Do wakacji może nie ale do końca roku?








Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Zaciekawiły mnie ostatnio bazy pod podkład. Nigdy ich nie używała wiec postanowiłam spróbować. Co prawda jak na razie dorobiłam się aż dwóch.



-pierwsza baza firmy P2- rozświetlająca

- druga firmy Catrice- matująca i ukrywająca rozszerzony pory.

Powiem szczerze, że bez rewelacji. ani makijaż nie trzyma się dłużej niż dotychczas a ryjek i tak po 2-3 godzinach się świeci. Szkoda

Zostają mi zatem moje dwa sprawdzone cudeńka firmy Artdeco:





-baza pod cienie- naprawdę sprawia, że cień trzyma się cały dzień. Dawniej miałam problemy ze znikającym makijażem już po 3-4 godzinkach lub cień zbierał się w załamaniu powieki a ta baza naprawdę utrzymuje go na miejscu. Wydajna, starcza na długo. Mimo różowego odcienia jest nie widoczna na powiece.

- sypki puder Artdeco- Wykańczam nim każdy makijaż, a nawet oprószam lekko rzęsy przed tuszowaniem. Nie mam mowy, żeby tusz odbił mi się na dolnej powiece albo stworzył coś na miarę pandy. Uwielbiam go i mam już chyba 3 pudełko.

P.S
W temacie fitnessu. Po ćwiczeniach na boczki z Tiffany dziś mam meeeega zakwas. Ciężko mi nawet kichnąć.
  • awatar InaKosmetoholiczka ♫: Później można dokupić sam wkład za połowę ceny o tej samej pojemności 10 g.
  • awatar InaKosmetoholiczka ♫: Ja kupowałam na allegro za ok.40 zł. W Niemczech kupuję w drogerii Douglas za 10 euro. Myślę, że w polskim tez będzie dostępny.
  • awatar LanVin.: ile kosztuje ten puder? :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
Wreszcie się zebrałam i wzięłam się za ćwiczonka. Pogrzebałam w necie i wynalazłam ćwiczonka z Mel B.i ćwiczenia na boczki z Tiffany. Jak na razie mi pasują, tylko zakwas straszny, no i kondycja maaarna. Mam nadzieję, że za kilka dni już będzie lepiej bo na razie to wymiękam.

Wybrałam dla siebie:

- 5 minutowa rozgrzewka z Mel B.

- ćwiczenia na boczki z Tiffany Rothe ( po dwóch dniach czuje zakwasy po bokach)

- 10 minutowy trening pośladków z Mel. B ( oj czuć mięśnie)

- 10 minutowy trening brzucha z Mel.B ( drugiego dnia było ciężko ale jakoś dam radę).

Po 2 dniach czuję zakwasy, nawet na plecach
Jaki będzie efekt? Oby zadowalający. Zrobiłam sobie fotki przed, żebym za jakiś czas miała na porównanie. Za jakiś czas dam znać jakie efekty, ale czuje, że jutro będzie pupcia boleć

Chodakowską chyba odpuszczę na jakiś czas bo przy skalperze to czuję, że pracują tylko moje już i tak mocno rozbudowane mięśnie ud.
 

 
I wiedziałam,że tak będzie. Wczoraj poszłam po płyn do mycia naczyń a wróciłam bez niego za to z kilkoma drobiazgami.
Dziś ponowiłam wizytę w DM-ie i co? Płyn kupiony ale... no właśnie. Nie byłabym sobą gdybym do koszyczka nie dorzuciła jeszcze kilku rzeczy.
One na mnie patrzyły i wołały do mnie "weź mnie". No to się skusiłam na kilka nowości. Po za kremem do stóp to reszta jest dla mnie nowością. Nie używałam ich nigdy więc zobaczymy.

A co dopadłam tym razem?


- krem do stóp Scholl. ciapa ze mnie i wczoraj kupiłam peeling.

- pomadka Alverde, nie wiem po co ale jest

- baza pod podkład Catrice matująca i dodatkowo ukrywająca rozszerzone pory. Wypróbujemy, zobaczymy.

- i zestaw korektorów też firmy Catrice. Hmmm..po co mi tyle ale ładnie wyglądają.

I czas na kilku moich ulubieńców do makijażu. Używam ich od jakiegoś czasu bo najbardziej przypadły mi do gustu.



Podkład Loreal le teint Perfect Match kolor N4 Beige





2 korektory pod oczy
- pierwszy Illuminating Touch Concealer firmy P2 kolor 025 touch of nude

- drugi la touche magique Perfect Match Loreal kolor Natura Beige
Używam ich naprzemiennie w zależności który leży bliżej mnie. Nie zauważyłam w sumie żadnej różnicy między nimi po za ceną, a oba sprawiają, że nie wyglądam jak po ostrej imprezie



I na koniec mój mały zestawik:

- róż Astor kolor 002 Peachy Coral

- puder w kamieniu Manhatan kolor 77 natural. Uwielbiam go. Daaaawno dawno temu używałam go w Polsce ale później przestali produkować. Ciesze się, że tu go mogę dostać.

- paletka cieni Catrice absolute Nude. Posiada śliczne brązy, które ja uwielbiam.

- i ostatni mój ulubieniec czyli czarny tusz do rzęs Loreal SCHMETETERLING. Od roku kupuję tylko jego.
 

 
Miały być tutaj posty głównie o kosmetykach ale chyba dodam temacik z innej beczki.

Miesiąc temu przeglądając posty, fora i takie tam postanowiłam, że chyba nadeszła pora pozbycia się zbędnych centymetrów. Nie należę do osób grubych ale jest mnie za dużo tu i ówdzie. Nigdy nie byłam zwolenniczką odchudzania, diet i siłowni. Raczej zależy mi na wyrzeźbieniu ciała niż zgubieniu kilogramów.
Zaczęłam od zmiany przyzwyczajeń żywieniowych, chociaż i tak mało jadam bo albo nie mam czasu albo po prostu nie chce mi się gotować.

Czego się pozbyłam?
- żółtego sera w nadmiarze. Nie jem tostów, raczej ograniczam się do kilku plasterków tygodniowo
- słodyczy (ok. jestem tylko człowiekiem i czasem coś skubnę
- smażonych potraw

Za to:
- jem dużo owoców i warzyw
- jeśli już muszę coś usmażyć to na oliwie z oliwek
- ryby tylko z folii aluminiowej upieczone w piekarniku z odrobiną cytryny i ziół- pychota
- śmietanę zastąpiłam jogurtem naturalnym. Całkiem nie złe zastępstwo.

Niestety od niektórych rzeczy nie umiem się odzwyczaić:

- Kawa, kawa i jeszcze raz kawa, koniecznie z mlekiem i cukrem. Kocham ją i bez niej po prostu nie funkcjonuję. Nienawidzę herbaty w żadnej postaci.
- sól, no niestety nadal obecna w mojej kuchni wiem, wiem, szkodzi.
- słodkie napoje, chociaż ograniczyłam do minimum.

Sama zmiana w kuchni naprawdę pomaga. Nie mówię, że schudłam 10-15 kg nie. Po prostu zauważyłam, że mój brzuch nie wygląda jak spuchnięty balon, zgubiłam kilka centymetrów i znacznie poprawił się stan mojej cery.

Dużo chodzę. Właściwie autko poszło w odstawkę bo wszędzie mam blisko. Do pracy, do sklepu jakieś ok.2 km pieszo więc wole się przejść niż jechać samochodem.

Ćwiczenia. No tak. Na to zawsze brakuje mi motywacji. Niestety. Zaciekawiona fenomenem Ewy Chodakowskiej znalazłam Skalpela. Pierwszy raz dałam radę, ale przy kolejnych podejściach wymiękłam po 15 minutach. Czasem coś tam z nią poćwiczę ale z reguły po 15 minutach moje kolana wysiadają.
Fitness by się przydał, bo czasu mam w nadmiarze ale oczywiście jakoś tak się zebrać nie mogę.

Chyba się zbytnio rozpisałam
  • awatar Ina Kosmetoholiczka :): Za to ja pije w nadmiarze. Zdarza się, że i 5 dziennie.
  • awatar ^Rebelia: u mnie zkawą tak samo, uwielbiam, co prawda ostatnio ograniczyłam do max 2 dziennie, ale ciężko mi to przychodzi :P
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
To cała Ja. Miałam wejść do DM-u tylko po płyn do mycia naczyń i co? Płynu nie kupiłam, za to przytargałam kilka innych drobiazgów. No bo po co kupić to co potrzeba?



Co kupiłam?

- piankę do golenia, bo ja uwielbiam za zapach i nie podrażnia skóry.

- krem do stóp Scholl, bo super regeneruje stópki

- 2 pędzelki do cieni

- kredkę do oczu P2 kolor 010 dramatic japan (co za nazwa), czyli po prostu czarna

- błyszczyk do ust Essence XXX shine kolor 08 GLAMOUR TO GO czyli taki odcień brązu bo jakoś tak wszystkie mam w odcieniu różu.

- chusteczki do demakijażu bo odzwyczaiłam się od mleczek i toników. Zdecydowanie moim faworytem są chusteczki a Balea ma super.

Raczej naczyń tymi produktami nie umyje ale co tam. Zawsze można iść drugi raz. Czyż nie?
  • awatar Magdeleine: Ja także używam do golenia tylko i wyłącznie pianki ;)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Na ostatni ogień w tematyce włosów idzie hm...jak by go tu nazwać? Preparat chroniący przed wysoka temperaturą?

Schwarzkopf, Got2b Guardian Angel, 425 F Heat Protect `n Blow Out



Czytałam wiele opinii o nim na różnych forach i oceny raczej były negatywne. Ale tak jak pisałam wcześniej to co mi odpowiada nie koniecznie zadowoli innego.
Ja używam tego preparatu zawsze kiedy sięgam po narzędzie tortur w postaci prostownicy. Bez tego cudeńka nawet się do niej nie zbliżam. Chociaż moje włosy nie są kręcone tylko jakieś takie dziwne. Niby proste ale jednak nie. Jak ich nie wyprostuje wyglądam jak koń po westernie
Stosuje ten preparat już od chyba 3 lat, nie dość, że łatwiej się włoski prostują to nawet kiedy na zewnątrz jest wilgotno czy mży moje kłaczki pozostają proste.

cena w De niestety nie pamiętam, w PL ok. 17 zł.
 

 
TRESemme Vitamin E Moisture Rich Shampoo

Skoro zaczęłam od serii włosy nie mogło zabraknąć również szamponu.
Jakiś czas temu wpadła mi w ręce próbka 100 ml. Wypróbowałam i oczywiście musiałam Go mieć. Zakochałam się w tym szamponie.


plusy
- super wydajny, wystarczy niewielka ilość bo
mocno się pieni
- po myciu włosy są miękkie
- nie plączą się

minusy
- tylko jeden. Nie można go kupić w żadnym
sklepie jedynie przez internet

Za butlę 900ml na niemieckim Amazonie zapłaciłam łącznie z wysyłką 10€.
Skoro zwykły szampon 200 ml starcza mi na miesiąc raczej cena na plus.
  • awatar magicblueeyes: Nigdy nie słyszałam o tej firmie...
  • awatar Snoky: Cześć chcesz wziąść udział w moim konkursie , wspaniałe rzeczy do wygrania :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Oczywiście wszystkie kosmetyki odpowiadają moim wymaganiom.
Ja nie zamierzam was namawiać do ich kupna. Chce się tylko podzielić opinią.
Każda z Nas jest inna, każda ma inne włosy czy cerę. To co mnie odpowiada innej osobie może kompletnie nie pasować.
 

 
Mój kolejny faworyt. Na początek idą sami ulubieńcy. Oto kolejny.
Maska do włosów. W połączeniu z odżywką działa fantastycznie.


Używam jej przynajmniej 1 w tygodniu. Włosy przestały się łamać mimo iż używam prostownicy a do pracy wiążę mocno w koński ogon.

Tu dostępna jest tylko w tubce 200ml a w PL w słoiku 300 ml.

Cena ok.3€/ ok.17 zł w pl.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 
Mój ulubieniec. Musiałam się strasznie nachodzić, żeby go tu zdobyć ale wreszcie dopadłam go w DM.


Mój absolutny faworyt. Jak dla mnie 100 razy lepszy niż jakikolwiek jedwab. Po użyciu moje włosy są miękkie i miłe w dotyku mimo iż wiecznie torturuję je farbami i prostownicą.

Buteleczka 100 ml starcza mi spokojnie na kilka miesięcy.

Tu koszt 5.99€/ ok.30 zł
 

 
Wyleczyłam się na jakiś czas z butoholizmu osiągając liczbę 65 par, teraz czas na kosmetyki. Wchodząc do drogerii jestem jak dziecko w sklepie z cukierkami. Wszystko mi się podoba, wszystko chce mieć. Więc przedstawię wam moich ulubieńców drogeryjnych.

W związku z tym, że mieszkam po za granicami Polski, przedstawię Wam niemieckie odpowiedniki. Większość z nich dostępna jest w Polsce w Rossmanie lub DM-ie.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›